Na pączki można
znaleźć mnóstwo przepisów. Można powiedzieć, że ile gospodyń tyle receptur.
Jedne dodają do ciasta ugotowane ziemniaki, inne tylko żółtka, jeszcze inne
śmietanę. Raz nadziewane marmoladą, raz dżemem, a są i zdania że liczy się
tylko różana konfitura.
W tym roku karnawał
mijał nam chorowicie, zbyt szybko i na pączki ciągle brakowało czasu. Dlatego
pojawiają się dopiero dziś - w dzień, który nazywany bywa tłustym wtorkiem,
czyli w ostatni dzień karnawału.
Myślę jednak, że
pączki są tak dobre, że może ktoś skusi się na ich wykonanie także poza
karnawałem. Ja postanowiłam w ostatni weekend karnawału stworzyć własny przepis
na pączki. Przejrzałam kilka pączkowych receptur, poczytałam, porównywałam,
ważyłam, odmierzałam i opracowałam swój przepis!
Pączki wyszły
o-błęd-ne!!! Inaczej tego nie nazwę!
Cieniutka chrupiąca skórka, mięciutkie elastyczne i lekko wilgotne ciasto skrywające domowy dżem wieloowocowy, a wszystko otulone cieniusieńką warstwą cytrynowego lukru!
Cieniutka chrupiąca skórka, mięciutkie elastyczne i lekko wilgotne ciasto skrywające domowy dżem wieloowocowy, a wszystko otulone cieniusieńką warstwą cytrynowego lukru!
A oto składniki:
Zaczyn drożdżowy:
·
100 ml
lekko ciepłego mleka
·
50 g świeżych drożdży
·
20 g (duża łyżka) cukru pudru
·
czubata łyżka
mąki
Pozostałe składniki ciasta:
·
100 g rozpuszczonego i wystudzonego masła
·
200 g (niepełna szklanka) ugotowanych, dobrze
odparowanych i przeciśniętych przez praskę ziemniaków
·
600 g mąki pszennej
·
20 g cukru pudru
·
3 całe
jajka
·
3 żółtka
·
Kieliszek
wódki
·
Aromat
lub cukier waniliowy
·
Dżem lub
marmolada do nadziewania
·
Cukier puder
·
A jeśli
chcecie lukier to jeszcze kilka łyżek przegotowanej wody i soku z cytryny
Zaczynamy od rozpuszczenia masła i
odstawienia na bok do wystudzenia.
Następnie w misce mieszamy składniki
zaczynu drożdżowego i odstawiamy w ciepłe miejsce.
Kiedy drożdże wyrastają, do
kolejnej miski wybijamy jajka i żółtka, a następnie rozbijamy je łyżką lub
trzepaczką. Do dużej miski przesiewamy mąkę,
dodajemy pozostały cukier puder, wanilię, wódkę oraz ziemniaki.
Dolewamy jajka,
tłuszcz i wyrośnięty zaczyn drożdżowy, a następnie całość zagniatamy. Przy
cieście drożdżowym należy pamiętać o dobrym wyrobieniu, napowietrzeniu
ciasta!!! Jeśli czujecie że jest za rzadkie i nie da się lepić pączków dodajcie
do ciasta trochę mąki. Jego konsystencja zależy od gatunku i wilgotność
ziemniaków oraz wielkości jaj. Zagniecione przykrywamy czystą ściereczką i
odstawiamy w ciepłe miejsce na około godzinę, do momentu podwojenia objętości.
Ciasto przed wyrastaniem:
Ciasto po wyrośnięciu – to wciąż ta
sama miska! :D
Wyrośnięte drożdżowe wyciągamy na
blat wysypany mąką i jeszcze raz delikatnie zagniatamy.
Ponieważ ja podjęłam decyzję, że
będę nadziewać pączki po usmażeniu, moje ciasto mogło być trochę luźniejsze. Urywałam
po niewielkim kawałku ciasta, delikatnie turlałam kulkę (wielkości kurzego
jajka) i odkładałam na bok. Wyszło ponad 40 małych kuleczek.
Uformowane pączki
przykrywamy ściereczką, by wyrastały i zabieramy się za rozgrzewanie tłuszczu w
niewielkim garnku (najlepszy do tego szeroki a niski rondel).
Po krótkiej chwili, sprawdzamy czy
tłuszcz się nagrzał wrzucając kawałek ciasta (można zeskubać ze ścianki miski).
Jeśli ciasto szybko wypłynie na powierzchnię i się ładnie zrumieni oznacza to gotowość do smażenia.
Wrzucamy delikatnie po kilka pączków
na tłuszcz, smażymy z jednej i drugiej strony, a następnie wyjmujemy na
papierowe ręczniki do ostygnięcia.
Ja swoje pączki tuż po lekkim
ostygnięciu nadziewałam dżemem domowym (z truskawek, wiśni i czarnej
porzeczki). Przełożyłam go do rękawa cukierniczego z końcówką w kształcie dużej
igły i ”robiłam zastrzyki” z dżemu. W „nagrodę” po ukłuciu każdy pączek lądował
w lukrze i na tacy.
Lukier powstał oczywiście po wymieszaniu cukru pudru z
sokiem cytrynowym i wodą w niewielkiej ilości, by nie był za rzadki!
Jeśli wolicie pączki obsypane
cukrem pudrem, zostawcie je do całkowitego wystygnięcia i pudrujcie przed
podaniem.
Smacznego!







Aaaaaaleeeeee pysznie wygladaja :D
OdpowiedzUsuńślinotok
OdpowiedzUsuńmmm ślinka cieknie :) I jak u Ciebie ładnie-babeczkowo :D
OdpowiedzUsuńPYSZNE! po prostu. :-)
OdpowiedzUsuńsprawdziłam.
Ula. Ja.