i postanowiła się troszkę po przechwalać. Ale do rzeczy!
Od dziecka uwielbiałam piec, jednak zazwyczaj były to zwykłe ciasta. Pierwszy w życiu tort zrobiłam dla swojego chłopaka, on pokochał mnie, a ja torty ;) (że jego kocham wciąż to oczywiste!)
Zdjęcia tego pierwszego tortu nie mam, ale mam kolejne. Początkowe "dzieła" były koślawe i nie zawsze dobrze ścięte, ale człowiek uczy się na błędach!
Pierwszy tort z lukrem plastycznym, a właściwie z masą marschmallow zrobioną samodzielnie był niespodzianką dla mojej najstarszej latorośli. Do doskonałości mu daleko, ale dzieciaki były zachwycone!
Kolejnym wyzwaniem były torty komunijne.
Pierwszy z kremem śmietanowym uległ lekkiemu rozpuszczeniu. Na dworze było mega upalnie, a tuż po uroczystości spadł grad!!!
Niestety, jak widać posypka, którą go ozdobiłam zdążyła się rozpuścić! :( teraz już wiem ze cukrowe posypki i bita śmietana w parze nie idą ;/
Drugi tort komunijny był na czekoladowym biszkopcie z kremem budyniowym grudkowo - niedoskonałym :/ Całkiem nieźle wyglądał jak na kompletną amatorszczyznę!
Z czasem zaczęłam zabawę z lukrem plastycznym ;) I tak powstały torty kolorowe zabawne choć czasem niezbyt równe i wygłaskane.
Tu komunijny anioł dla mej córeczki, niestety na tym zdjęciu jeszcze niewykończony, bo bez szczegółów (np. ust)...
Były także w zamówieniach kolorowe auta i pociągi dla chłopców,
a nawet tort z klocków Lego dla ojca i syna :)
i bardziej dziewczęce kotki, kwiatki, serduszka i żabeczki
Są i takie zamówienie przy których nagłowić się muszę ;) I tak powstał potwór ciasteczkowy dla jego fanki,

która kilka lat wcześniej wolała małe zielone żabki,

a kilka lat później dorosła do bohatera internetowych memów Me Gusta (malowałam go sama!!!)

Dawno dawno temu za górami za lasami był raz ślub skromniutki...
...i zupełnie duże. Jak tort dla przedszkolaków na urodziny Kubusia Puchatka,
czy okrągłe urodziny pewnych wspaniałych kobietek :)
I dochodzimy tym sposobem do przyczyny braku postów w ostatnim czasie. Przeżywałam i szykowałam kolejne zamówienie - ot! "Torcik" dla ponad setki osób! Dwa rodzaje biszkoptu, wiśniowy żel, bita śmietana i mus z gorzkiej czekolady! W skrócie: 50 jaj, 1,5 kg mąki, 2,5 l śmietany do ubicia, 12 czekolad :)
Jak się przyjrzycie - zauważycie, że stoi na otwartej zamrażalce, bo tylko tak można było go złożyć i schłodzić. Później był szybki transport i jeszcze szybsza konsumpcja ;)
Żeby nie było, że taka idealna jestem, to zdarzają się też niestety spływające lukry, zakalcowate biszkopty i zważone kremy:)
Lubię wyzwania! Na najbliższy weekend ma być pies!!!!!






















piękne szczególnie lego i te eleganckie
OdpowiedzUsuńDziękuję!
UsuńTeż lubię te eleganckie, niby najprostsze, ale wymagają dużej precyzji wykończenia!
Jak na "amatorszczyznę" to początki całkiem niezłe skromnisiu ;)
OdpowiedzUsuńKażdy tort piękny i na pewno smaczny .
Mam nadzieję, że kiedyś skosztuję Twoich wypieków
Danielka - na pewno spróbujesz! Do spotkania dojść musi!
UsuńAmatorszczyzna amatorszczyzną była, teraz deko doświadczenia doszło, ale deczko!
Dziękuję!