wtorek, 10 marca 2015

Samochwała w kuchni stała

i postanowiła się troszkę po przechwalać. Ale do rzeczy!
Od dziecka uwielbiałam piec, jednak zazwyczaj były to zwykłe ciasta. Pierwszy w życiu tort zrobiłam dla swojego chłopaka, on pokochał mnie, a ja torty ;) (że jego kocham wciąż to oczywiste!)
Zdjęcia tego pierwszego tortu nie mam, ale mam kolejne. Początkowe "dzieła" były koślawe i nie zawsze dobrze ścięte, ale człowiek uczy się na błędach!
Pierwszy tort z lukrem plastycznym, a właściwie z masą marschmallow zrobioną samodzielnie był niespodzianką dla mojej najstarszej latorośli. Do doskonałości mu daleko, ale dzieciaki były zachwycone!



Kolejnym wyzwaniem były torty komunijne.
Pierwszy z kremem śmietanowym uległ lekkiemu rozpuszczeniu. Na dworze było mega upalnie, a tuż po uroczystości spadł grad!!!


Niestety, jak widać posypka, którą go ozdobiłam zdążyła się rozpuścić! :( teraz już wiem ze cukrowe posypki i bita śmietana w parze nie idą ;/
Drugi tort komunijny był na  czekoladowym biszkopcie z kremem budyniowym grudkowo - niedoskonałym :/ Całkiem nieźle wyglądał jak na kompletną amatorszczyznę!



Z czasem zaczęłam zabawę z lukrem plastycznym ;) I tak powstały torty kolorowe zabawne choć czasem niezbyt równe i wygłaskane.
Tu komunijny anioł dla mej córeczki, niestety na tym zdjęciu jeszcze niewykończony, bo bez szczegółów (np. ust)...


Były także w zamówieniach kolorowe auta i pociągi dla chłopców, 
a nawet tort z klocków Lego dla ojca i syna :)




i bardziej dziewczęce kotki, kwiatki, serduszka i żabeczki





Są i takie zamówienie przy których nagłowić się muszę ;) I tak powstał potwór ciasteczkowy dla jego fanki,


która kilka lat wcześniej wolała małe zielone żabki,



a kilka lat później dorosła do bohatera internetowych memów Me Gusta (malowałam go sama!!!)



Dawno dawno temu za górami za lasami był raz ślub skromniutki...


i wyjątkowy jubileusz innego ślubu



Zamówienia były różne: małe na eleganckie jubileuszowe kolacje,



...i zupełnie duże. Jak tort dla przedszkolaków na urodziny Kubusia Puchatka,


czy okrągłe urodziny pewnych wspaniałych kobietek  :)




I dochodzimy tym sposobem do przyczyny braku postów w ostatnim czasie. Przeżywałam i szykowałam kolejne zamówienie  - ot! "Torcik" dla ponad setki osób! Dwa rodzaje biszkoptu, wiśniowy żel, bita śmietana i mus z gorzkiej czekolady! W skrócie: 50 jaj, 1,5 kg mąki, 2,5 l śmietany do ubicia, 12 czekolad :)



Jak się przyjrzycie - zauważycie, że stoi na otwartej zamrażalce, bo tylko tak można było go złożyć i schłodzić. Później był szybki transport i jeszcze szybsza konsumpcja ;)
Żeby nie było, że taka idealna jestem, to zdarzają się też niestety spływające lukry, zakalcowate biszkopty i zważone kremy:)




Lubię wyzwania! Na najbliższy weekend ma być pies!!!!!




4 komentarze:

  1. piękne szczególnie lego i te eleganckie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Też lubię te eleganckie, niby najprostsze, ale wymagają dużej precyzji wykończenia!

      Usuń
  2. Jak na "amatorszczyznę" to początki całkiem niezłe skromnisiu ;)
    Każdy tort piękny i na pewno smaczny .
    Mam nadzieję, że kiedyś skosztuję Twoich wypieków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danielka - na pewno spróbujesz! Do spotkania dojść musi!
      Amatorszczyzna amatorszczyzną była, teraz deko doświadczenia doszło, ale deczko!
      Dziękuję!

      Usuń